poniedziałek, 17 czerwca 2013

Rozdział 2 "Bolesne wspomnienie"

Dziewczyna długo nie mogła zasnąć, a kiedy już była w krainie Morfeusza, śniły jej się koszmary. Ciągle miała w głowie słowa swojego przyjaciela. Och przepraszam bardzo, byłego przyjaciela. Myślała, że ta przyjaźń będzie silna i przetrwa wszystko. Jak bardzo się myliła. Czy ta znajomość od początku budowana była tylko na kłamstwie? Głupie pytanie. Prawda? Ale, przecież nie ma głupich pytań, są głupie odpowiedzi. Czy odpowiedz na to pytanie była głupia? To właśnie dręczyło Margaret. Nie mogła pojąć dlaczego właśnie ona? Czy mało przeszła w życiu? Widocznie tak. Tylko czy wczorajszy dzień można zaliczyć do tych najgorszych? Niektórzy pomyślą ,,Nie, przecież dostała nowe zlecenie z tego trzeba się cieszyć'' Lecz ci, co wiedzą jak bolały słowa Chrisa, powiedzą ,,I co z tego, że ma nową propozycję, nic przecież nie zastąpi prawdziwej przyjaźni''. Do jakich osób ty się zaliczasz? Może jesteś nieczułym człowiekiem, który marnuje tylko tlen. Czy osobą, która cierpi razem z Margaret? Nie masz zdania? Och zapomniałabym, ty nic nie wiesz. To przybliżę ci wczorajszy wieczór. On pomoże ci podjąć decyzję i zobaczysz czy zaliczasz się do pierwszych osób lub tych drugich. Pasuje ci taki układ? Tak? To świetnie. Nie? To po prostu nie słuchaj.
Chris wpadł do pokoju dziewczyny jak burza. Nawet ten kto go nie zna zauważyłby, że jest wyjątkowo zdenerwowany. Evans nigdy nie widziała przyjaciela w takim stanie. Zawsze opanowany chłopak z anielskim spokojem, był dzisiaj jak tykająca bomba. w każdej chwili mógł wybuchnąć. I właśnie nadszedł ten moment. Osiemnastolatka spoważniała. Już miała się spytać co się stało, lecz gdy otworzyła usta, Black postanowił coś powiedzieć. Albo raczej wykrzyczeć. Coś co bardzo zraniło brązowowłosą.
-Ty...Ty...Nie mam nawet na ciebie określenia! Jesteś nikim! Powtórzę abyś zrozumiała! Nikim! Mam cię dosyć! Zwykła suka! Jak ty w ogóle mogłaś. Nie na widzę cię. Myślisz, że dlaczego się z tobą przyjaźniłem? Ha ha! Gdybyś widziała teraz swoją minę! Bezcenna. Zmarnowałem tylko osiem lat! Tyle czasu z kimś takim! Postanowiłem, że już nie dam rady! To koniec naszej przyjaźni! Ha ha! Sam siebie rozśmieszam. To nie była nawet czysto koleżeńska znajomość by najmniej z mojej strony. Udawałem, że cię lubię tylko z litości! Czemu? Niby byłaś taka bezbronna! Ojeju biedna ja, bo rodzice mnie nie kochają- tu podwyższył ton głosu i zaczął gestykulować dłońmi- wcale się im nie dziwię, że cie porzucili. Kto by chciał taką córkę. Och przepraszam kłamliwą świnię. Niby jesteś taka milutka, cicha myszka, ale tylko wykorzystujesz ludzi! Myślisz, że nie wiem z kim pracujesz. Tylko czekałaś na ten moment. Przyznaj się ile im zapłaciłaś, co? No dalej! Mniej odwagę się chociaż przyznać! Czy twoja ciocia w ogóle jest twoją krewną. Czy może udaje tak jak ty? Ty mogłaś kłamać, to ja też mogłem! Zdziwiona? Tak dobrze myślisz wiem wszystko! Nigdy więcej do mnie nie dzwoń! Nawet nie masz po co! Żegnam! - i wyszedł. Po bladych policzkach Margaret spływały właśnie słone krople. Nie sądziła, w ogóle nigdy by się tego po nim nie spodziewała. Ze wszystkich tu wypowiedzianych zdań zabolało ją tylko jedno ,, Wcale się im nie dziwię, że cie porzucili. Kto by chciał taką córkę.'' Może Black ma racje. Faktycznie gdyby ją kochali nie zostawiliby jej. Była tylko dla nich kulą u nogi. Pewnie była wpadką. Nigdy pewnie nie planowali dziecka, a w szczególności takiego jak ona. Lecz dlaczego?
Po tym wspomnieniu, pewnie się zdziwisz ale panna Evans nie uroniła żadnej łzy. Już wczoraj postanowiła, że płacz tu nic nie da. Była po prostu naiwna. Nie powinna tak łatwo ufać ludziom. Lecz teraz tak nie będzie. Koniec z otwartą i naiwną Margaret. Już nigdy nie będzie łatwa nie pozwoli się lubić. Ktoś kto będzie chciał zdobyć jej zaufanie będzie musiał się bardzo postarać. Teraz przyszedł czas na zemstę dla tych którzy ją zranili. Dziś nowy dzień, a z nim nowa Margaret Evans






Przepraszam, że taki beznadziejny i krótki. Wiem mówiłam, że będzie w sobotę ale moja ciocia szła na zabieg do szpitala i jej pobyt się nie co przedłużył, a ja z moją babcią  zajmowałam się jej dziećmi. W dodatku ciągle nie mam Internetu. Rozdział napisany był wiele wcześniej ale nie mogłam go dodać. takie życie jeszcze raz przepraszam kolejny powinien pojawić się w następną sobotę lub piątek to zależy.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ 


   

8 komentarzy:

  1. Fajny i wcale nie jest beznadziejny. Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję ale mi się miło zrobiło ;D

      Usuń
  3. Najlepsze masz te opowiadania nie muszę dodawać komentarzy pod każdym po prostu wspaniale je piszesz wogule nikt nie potrafi pisań fajniejszych i wciągających bardziej niż ty najlepiej je piszesz. Pozdrawaiam Andzia ;]. Znasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak tak znam i to dobrze cieszę się, że skomentowałaś. Bardzo miłe słowa.

      Usuń
  4. Ciekawie ciekawie ^^ Choć krótko. Zwrócę Ci jeszcze uwagę że "nienawidzę" pisze się razem, ale to tak na marginesie ;p
    Dlaczego Chris tak naglę wybuchł? :o Mam nadzieję, że niedługo się dowiemy (:
    O kurczę muszę napisać historie o Molly! :o Muszę znaleźć czas bo teraz tyle na głowie..
    Czekam na następny rozdział, mam nadzieję że niedługo popiszemy na gg (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję bardzo za poprawkę ;D I mam nadzieję, że jakoś uda nam się na GG popisać (:

    OdpowiedzUsuń