piątek, 7 czerwca 2013

Prolog "Życie"

Życie. Właśnie co to jest życie? Sielanka? Dar od Boga? Kara? Dla mnie zdecydowanie to ostatnie. Pamiętam jak jeszcze byłam sześcioletnim dzieckiem. Żyłam beztrosko.Cieszyłam się każdym nowym dniem. Nie wiedziałam jednak jaki los napisał mi scenariusz. Możesz pomyśleć: kolejna użalająca się nad sobą nastolatka. Ale to nie prawda. W swoim życiu, a może piekle?- Przeszłam wiele. Więcej niż siedemdziesięcioletnia, dojrzała kobieta.Pomyślisz pewnie: więc co takiego mogła przejść, że tak mówi.Na prawdę chcesz wiedzieć? Tak? Dobrze więc zacznę od dnia, który jak się później okazało był najgorszym w moim okropnym życiu. Pamiętam ten dzień jakby zdarzyło się to wczoraj.
Był wówczas sobotni piękny, słoneczny ranek.Jednak nie tak piękny dla Margaret.Mała dziesięcioletnia dziewczynka o długich, falowanych brązowych włosach i tej samej barwy oczach.Ubrana w błękitną, zwiewną, sięgającą do kolan sukienkę Na twarzy gościł ogromny, zniewalający uśmiech. Zbiegała właśnie ze schodów prowadzących na piętro.Szczęśliwa, że za chwile ujrzy uśmiechniętą, przygotowującą śniadanie mamę i tatę, który jak co rano będzie czytał poranną gazetę i pił czarną kawę. Jakie ogromne było jej zdziwienie kiedy przy kuchence nie stała jej rodzicielka i nie ujrzała czytającego broszurę i pijącego napoju, który zawierał kofeinę. Na stole nie stały talerze, a krzesła były równo pozasuwane.Jednak po chwili znów na jej twarzy zagościł uśmiech. Pomyślała bowiem, że pewnie rodzice jeszcze nie wstali. Podreptała, więc do lodówki i postanowiła sama zrobić sobie śniadanko. Już po dłuższej chwili na stole stała miseczka z jej ulubionymi płatkami o smaku miodowym.Kiedy wszystkie produkty żywnościowe znikły z naczynia, kulturalna Kate włożyła miskę do zmywarki. Kiedy po śniadaniu było posprzątane, postanowiła bowiem obudzić swoich rodziców. Udała się prosto do sypialni opiekunów. Zapukała cicho, jednak na tyle głośno aby ją usłyszeli.Jednak nie dostała nic w odpowiedzi ponowiła czynność, lecz nadal nic.Złapała z klamkę i dość żwawym krokiem przeszła przez próg drzwi. To co tam zastała przestraszyło ją. Zastanawiasz się pewnie co zobaczyła.Od powiem ci. Nigdy się tego nie spodziewała. Ujrzała tam puste dokładnie zaścielone dwuosobowe łóżko,pustą szafę otwartą na oścież, a tam gdzie powinny stać  walizki , właśnie powinny ale nie stały.Margaret próbowała sobie przypomnieć, czy wczoraj rodziciele rozmawiali lub mówili jej, że gdzieś wyjeżdżają. Jednak nic sobie nie przypomniała. Prędko zbiegła do piwnicy, która z kolei prowadziła do garażu. Kiedy znalazła się w pomieszczeniu nie zastała tam samochodu. Wróciła do salonu i głośno zawołała najpierw mamę, a potem tatę. Odpowiedziała jej głucha cisza. Postanowiła poszukać jakieś karteczki, listu czegokolwiek, aby przeczytać słowa wyjaśnienia nagłego zniknięcia rodziców. Nic takiego jednak nie znalazła. Skuliła się w kącie i zaczęła płakać.Jednak miała odrobinę nadziei, że zaraz w korytarzu usłyszy śmiechy opiekunów.Jednak nic takiego się nie stało. Nadeszła niedziela, potem poniedziałek. Margaret, która powinna iść do szkoły, wcale się w niej nie pojawiła. Zatroskana wychowawczyni dziewczynki próbowała dodzwonić się do rodziców dziecka. Jednak za każdym razem odzywała się automatyczna sekretarka. Zawiadomiła więc siostrę mamy Margaret, a jej ciocię- Melindę. Ona w odróżnieniu do opiekunów odebrała. Wychowawczyni poinformowała ją o sytuacji. Melinda niczego nie świadoma obiecała, że sprawdzi to i tak zamierzała się dzisiaj wybrać do swojej siostry i szwagra.Gdy stała już pod drzwiami posiadłości, zapukała jednak po minucie nikt nie raczył otworzyć. Spróbowała po raz kolejny. Nadal bez rezultatów. W przypływie emocji pociągnęła klamkę. Jakie było jej zdziwienie kiedy drzwi bez żadnej większej siły otworzyły się. Bez wahania  weszła do środka. To co tam zastała, zapamiętała do dziś. W  kąciku siedziała mała Evans. Melindzie wydawało się, że płacze, Jej przypuszczenia potwierdziły się, kiedy podeszła bliżej.Dziewczynka ujrzawszy swoją ciotkę wpadła jej w ramiona i natychmiast opowiedziała jej historię z przed kilku dni. Melinda bez wahania wzięła siostrzenice do siebie do domu.Na wszystkie sposoby próbowała się skontaktować z rodzicami dziecka. Jednak bez skutków.Melinda obiecała sobie, że zaopiekuje się dziesięcioletnią Margaret.
I co zmieniliście zdanie? Myślę, że tak. Od tamtego pamiętnego wydarzenia obiecałam sobie,że dowiem się prawdy i muszę liczyć sama na siebie.Jednak potem było jeszcze gorzej.Dowiesz się wkrótce.
Cześć jestem Margaret Evans a oto moja historia.






















Oto powstał prolog. Jak wam się podoba? Mi nie bardzo ale cóż. Czekam na wasze opinie w postaci komentarza ;) Pierwszy rozdział już wkrótce.Życzę miłego weekendu Kinia. ;D

 

8 komentarzy:

  1. fajnie to napisałaś Kinia i nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału p.s. angela

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się spodobało ; ) Dawno nie czytałam takich historii.
    Zapowiada się baaaardzo interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiałaś zmusić mnie do płakania? Dasz obserwatorów? Świetny *-*-*-*-*-*-*-* Czekam na rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci bardzo już dodałam obserwatorów ;)

      Usuń
  4. Jest super .; ) Dodałam się do obserwatorów mam nadzieję że się dowiem czemu jej rodzice znikneli.
    Będę czytać bloga mam nadzieję że ty się odwdzięczysz tym samym http://from-friends-to-love-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń